atoms.adSlot.adLabel

W Polsce dzieci w szkole podstawowej uczą się o pantofelku, fotosyntezie i mitologii greckiej. A kiedy mają nauczyć się, czym jest kredyt, jak działa karta kredytowa albo jak zarządzać domowym budżetem?

Dlaczego dzieci muszą znać podstawy finansów?

Pani Dorota, matka dziecka w wieku szkolnym, postanowiła napisać do naszej redakcji list, w którym stanowczo apeluje o wprowadzenie edukacji finansowej jako obowiązkowego przedmiotu już od podstawówki.

„Moje dziecko zna na pamięć mity greckie, ale nie ma pojęcia, jak oszczędzać i pomnażać swoje kieszonkowe. To absurd!” – pisze autorka listu.

Zgodnie z jej opinią obecny program nauczania pomija jeden z najważniejszych aspektów życia dorosłego człowieka – umiejętność zarządzania pieniędzmi. „Bez tej wiedzy nasze dzieci zostaną rzucone na głęboką wodę dorosłości bez koła ratunkowego” – ostrzega.

Rodzice nie są w stanie przekazać tej wiedzy

Autorka listu zauważa, że rodzice, którzy sami nie mają wystarczającej wiedzy finansowej, nie są w stanie przekazać jej swoim dzieciom. „Nie każdy z nas potrafi wytłumaczyć, czym różni się debet od kredytu. Jak więc mamy nauczyć tego nasze dzieci?” – pyta retorycznie.

W wielu przypadkach dorośli nie rozumieją, czym różni się kredyt od pożyczki, jak działają lokaty czy na czym polega inwestowanie. Nie znają narzędzi oferowanych przez banki. Kobieta wskazuje, że to nie brak chęci, ale brak wiedzy sprawia, że dzieci dorastają bez zrozumienia, jak działają pieniądze.

„Nie wychowujmy nieudaczników” – apeluje stanowczo. Zwraca uwagę, że umiejętność czytania i pisania to dziś za mało, by poradzić sobie w dorosłym życiu. Jej zdaniem szkoła powinna przygotować dzieci do rzeczywistości, a jednym z filarów tej rzeczywistości są finanse osobiste.

klasa w szkole
Umiejętność czytania i pisania to dziś za mało, by poradzić sobie w dorosłym życiu, fot. AdobeStock/picture cells

Bez edukacji finansowej dzieci będą tracić pieniądze

W liście kobieta ostrzega: bez edukacji finansowej dzieci będą popełniać błędy, które kosztują. „Czy chcemy, by nasze dzieci uczyły się na błędach, które mogą zrujnować im życie finansowe? Czy nie lepiej wyposażyć je w tę wiedzę już teraz?” – czytamy.

Wskazuje, że młodzież łatwo pada ofiarą kredytów konsumenckich, szybkich pożyczek i nieuczciwych praktyk rynkowych. Dodaje, że tylko nieliczni – ci, którzy mają szczęście do świadomych finansowo rodziców lub sami będą chcieli zgłębiać temat – poradzą sobie w dorosłym życiu bez potknięć.

Matka domaga się zmiany w podstawie programowej i dodania edukacji finansowej jako obowiązkowego przedmiotu już w szkole podstawowej. „To nie jest fanaberia, to konieczność. Jeśli nie nauczymy dzieci, jak mądrze zarządzać pieniędzmi, ktoś inny wykorzysta ich niewiedzę” – alarmuje.

Na zakończenie swojego listu zadaje pytanie: „Czy naprawdę chcemy, żeby nasze dzieci uczyły się wszystkiego od zera dopiero wtedy, gdy podpiszą pierwszą umowę kredytową?”.

Zobacz też: Top 10 kompetencji przyszłości. Rodzice powinni rozwijać je u dzieci jak najwcześniej

atoms.adSlot.adLabel
atoms.adSlot.adLabel
atoms.adSlot.adLabel