100 godzin tygodniowo – tak długo nauczyciele odciągają dzieci od telefonów. A mogliby w tym czasie uczyć
Uczniowie coraz częściej korzystają ze smartfonów, a szkoły stoją przed rosnącym problemem. Badania wykazują, że nauczyciele poświęcają nawet ponad 100 godzin tygodniowo na egzekwowanie zakazów. MEN zapowiada rewolucyjne zmiany od 1 września 2026 roku.

Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Birmingham pokazuje, że smartfony w szkołach średnich w Anglii stały się prawdziwym wyzwaniem nie tylko dla uczniów, ale przede wszystkim dla całego personelu.
Zespół pedagogów, woźnych i pracowników administracji poświęca tygodniowo ponad 100 godzin na egzekwowanie zasad dotyczących telefonów. To tak, jakby aż trzy osoby zatrudnione na pełen etat zajmowały się tylko rejestrowaniem naruszeń, konfiskowaniem urządzeń, organizowaniem kar, kontaktem z rodzicami i kontrolą uczniów przez cały dzień.
Nauczyciele tracą ponad 100 godzin tygodniowo na pilnowanie smartfonów
To ogromne obciążenie nie pozostaje bez wpływu na codzienne funkcjonowanie szkoły. Zamiast koncentrować się na nauczaniu, wsparciu uczniów czy zajęciach wychowawczych, nauczyciele znaczną część energii przeznaczają na pilnowanie, by zasady były przestrzegane.
Co więcej, niezależnie od tego, czy szkoła wprowadza bardzo surowe zasady (typu „telefon wyłączony i schowany”), czy bardziej liberalne rozwiązania – skutki są podobne. Egzekwowanie reguł pochłania ogromne zasoby i zabiera czas, który mógłby być przeznaczony na rozwój uczniów.
Surowe czy liberalne zasady – problem nie znika i dotyczy nie tylko Wielkiej Brytanii
Wyniki badania z Anglii pokazują, że samo wprowadzenie restrykcji nie rozwiązuje problemu smartfonów w szkołach. Różnice między szkołami o odmiennych politykach dotyczących telefonów są praktycznie niezauważalne, jeśli chodzi o ilość czasu traconego na walkę z tym zjawiskiem. Profesor Victoria Goodyear z Birmingham podkreśla, że problem ma charakter systemowy, a szkoły – niezależnie od polityki – ponoszą ogromne koszty organizacyjne związane z egzekwowaniem zasad.
Podobne dyskusje toczą się obecnie w Polsce. Związki nauczycielskie i pedagodzy alarmują, że szkoły same nie poradzą sobie z cyfrowym chaosem. Potrzebne są rozwiązania systemowe i wsparcie rządu, bo coraz częściej nauczyciele, zamiast przekazywać wiedzę, muszą pełnić rolę „strażników telefonów”. To realny problem, który wpływa na atmosferę w szkole i skuteczność nauczania.

MEN odpowiada na wyzwania: nowe przepisy o smartfonach już od 2026 roku?
W Polsce temat smartfonów w szkołach od dawna budzi emocje, zarówno wśród rodziców, jak i nauczycieli. Ministra edukacji Barbara Nowacka zadeklarowała w rozmowie z radiem RMF FM, że resort przygotowuje przepisy, które mają ograniczyć korzystanie z telefonów przez uczniów, szczególnie w klasach 1-8 szkół podstawowych.
Nowe zasady mają przynieść ulgę nauczycielom i pozwolić im znów skupić się na nauczaniu oraz indywidualnym wsparciu uczniów. Zgodnie z zapowiedziami, projekt przewiduje wyjątki – jeśli nauczyciel uzna, że telefon jest potrzebny do realizacji lekcji, uczniowie będą mogli z niego korzystać. To rozwiązanie ma być kompromisem, który pozwoli zachować nowoczesność nauczania, a jednocześnie chronić dzieci przed rozpraszaniem i nadużyciami.
Projekt ustawy ma trafić do parlamentu. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowe przepisy mogą wejść w życie nawet od 1 września 2026 roku. Wprowadzenie ograniczeń w korzystaniu ze smartfonów w szkołach jest także powiązane z szerzej zakrojoną strategią dotyczącą bezpieczeństwa w internecie i mediów społecznościowych.
Zmiany mają pomóc nauczycielom i poprawić koncentrację uczniów
Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że zmiany mają być odpowiedzią na potrzeby zarówno nauczycieli, jak i uczniów oraz ich rodziców. Zbyt duża ilość czasu poświęcana na pilnowanie smartfonów powoduje frustrację wśród kadry pedagogicznej, a uczniom nie pozwala skupić się na nauce. Wielu rodziców liczy na to, że nowe regulacje uporządkują cyfrową rzeczywistość szkoły i odciągną nauczycieli od roli cyfrowych „strażników”.
Równolegle trwa też debata o tym, jak nowe przepisy wpłyną na relacje w szkole i czy rzeczywiście poprawią koncentrację oraz samopoczucie uczniów. MEN zapewnia, że rozwiązania będą konsultowane z ekspertami i środowiskiem nauczycielskim, aby wypracować jak najlepszy model wsparcia dla wszystkich zainteresowanych.
Źródło: Wprost
Zobacz też: Wiadomość w Librusie i 1 dziwne zdanie od nauczycielki. Matka: „Chyba się zapomniała”