Reklama

Po 10 latach działania świadczenia wychowawczego prof. Julian Auleytner, ekonomista i rektor Uczelni Korczaka, mówi o potrzebie zmiany podejścia do ustalania kwoty wsparcia. Wskazuje, że w Polsce rodziny dostają dziś 800 zł na dziecko, ale jego zdaniem to moment, by rozmawiać o kwocie co najmniej 1 000 zł. W tej dyskusji nie chodzi tylko o samą podwyżkę, ale też o zasadę, która miałaby chronić świadczenie przed spadkiem realnej wartości.

Od 400 zł i 100 euro do 800 zł, czyli jak zmieniał się program

Początek tej historii prof. Auleytner wiąże z 2011 r., gdy zaproponował świadczenie 400 zł, co odpowiadało 100 euro. Później pomysł został podjęty w kampanii w 2015 r., a program ruszył jako 500 plus. Najpierw obejmował drugie i kolejne dziecko, a na pierwsze lub jedyne dziecko działał przy niewysokich dochodach. Od 2019 r. świadczenie stało się powszechne i zaczęło przysługiwać na każde dziecko. Dziś funkcjonuje jako 800 plus.

Bez waloryzacji pieniądze tracą siłę, a realna wartość spada

W programie od początku zabrakło mechanizmu waloryzacji. Jak przypomina prof. Auleytner, świadczenie podniesiono po raz pierwszy dopiero od 1 stycznia 2024 r. – z 500 zł do 800 zł. Jednocześnie zwraca uwagę na to, że bez waloryzacji realna wartość świadczenia to już 739 zł. Z perspektywy domowego budżetu rodzica oznacza to prostą rzecz: nawet jeśli na konto wpływa stała kwota, jej znaczenie w codziennych wydatkach może się z czasem zmniejszać.

minimum egzystencji
Bez waloryzacji realna wartość 800 plus to już 739 zł, fot. AdobeStock/Halfpoint

Minimum egzystencji jako punkt odniesienia: konkretne wyliczenia

Prof. Auleytner proponuje, by kwotę świadczenia wiązać z minimum egzystencji, czyli standardem określającym granicę ubóstwa skrajnego. Podaje też konkretne porównania z różnych lat:

  • w 2016 r. kwota stanowiła 106 proc. minimum egzystencji dla osoby w rodzinie z dwojgiem dzieci,
  • w 2021 r. było to 86 proc.,
  • w 2024 r. wskaźnik wyniósł 97 proc. (po podniesieniu poziomu świadczenia do 800 zł),
  • a w ubiegłym roku już tylko 78 proc. tego standardu.

W tym właśnie kontekście ekonomista mówi o poziomie ok. 1000 zł na każde dziecko.

Kto ma dostawać wsparcie i dlaczego pojawia się spór o kryterium dochodowe?

W tle trwają dyskusje o tym, czy 800 plus powinno zostać ograniczone tylko do rodzin z niskimi dochodami. Prof. Auleytner sprzeciwia się dzieleniu rodzin i wskazuje, że wszystkie dzieci mają równe prawa, bez dyskryminacji. Odnosi to również do dzieci obcokrajowców, którzy pracują w Polsce i odprowadzają podatki oraz inne świadczenia. Wskazuje, że takich dzieci jest obecnie około 360 tys. W praktyce to ważny wątek dla rodziców, bo dotyczy zasad programu, a nie tylko samej kwoty.


Dyskusja o wysokości świadczenia zawsze budzi emocje – i trudno się temu dziwić, bo dotyczy codzienności tysięcy rodzin. Z jednej strony pojawia się potrzeba realnego wsparcia, które nadąża za rosnącymi kosztami życia, z drugiej – pytanie o to, jak powinien wyglądać sprawiedliwy i długofalowy system pomocy.

Coraz wyraźniej widać jednak, że nie chodzi już tylko o samą kwotę. Kluczowe staje się to, czy świadczenie będzie odporne na inflację i zmiany gospodarcze. Bez tego nawet najwyższe wsparcie z czasem traci swoją wartość – a dla rodziców oznacza to jedno: coraz mniej realnej pomocy w codziennych wydatkach.

Źródło: Fakt

Zobacz też: Ruszyły wypłaty nowego 800 plus: trzeba spełnić warunki, w tym także limit dochodowy

Reklama
Reklama
Reklama