Bony rodzinne zamiast 800+. Te doniesienia o wydatkowaniu świadczenia wbijają w fotel
W Polsce rozgorzała dyskusja o zamianie świadczenia 800+ na bony rodzinne. Badania szokują – tylko 30-35% środków realnie trafia do dzieci, a reszta wykorzystywana jest przez dorosłych na własne potrzeby. Czy to oznacza rewolucję w systemie wsparcia rodzin?

Trudno przejść obojętnie obok doniesień, że tylko 30-35% pieniędzy z programu 800+ trafia faktycznie do dzieci. Większość rodziców dobrze wie, jak potrzebne są pieniądze na codzienne potrzeby maluchów – jedzenie, ubrania, zajęcia dodatkowe czy książki. Tymczasem badania oraz głosy z internetowych grup rodzicielskich pokazują jasno: spora część tej gotówki idzie na wydatki dorosłych.
W sieci nie brakuje przykładów: raty za telefony, wakacje all-inclusive bez dzieci, sprzęt elektroniczny, kosmetyki, a nawet papierosy czy gry hazardowe. Dla niektórych rodziców te historie są szokujące, dla innych to niestety smutna codzienność. Pojawia się więc pomysł: zamienić gotówkę na bony rodzinne – do wykorzystania wyłącznie na cele dzieci, takie jak ubrania, żywność, wyprawka szkolna czy zajęcia edukacyjne. Czy to rozwiązanie byłoby lepsze?
Zwolennicy i przeciwnicy bonów rodzinnych – co mówią rodzice?
Zwolennicy bonów argumentują, że takie wsparcie trafiałoby realnie do dzieci, bo nie da się go wydać na własne przyjemności. Przykładem jest bon turystyczny czy inne funkcjonujące już bony: szkoleniowe, pracownicze czy energetyczne. Wiele osób wskazuje też na zagraniczne wzorce: w krajach UE popularne są bony celowe – na opiekę, edukację czy zdrowie dzieci.
Z drugiej strony nie brakuje głosów pełnych obaw: „To moje pieniądze, wydam jak chcę” – podkreślają niektórzy rodzice. Krytycy ostrzegają przed ograniczeniem wolności wyboru oraz komplikacjami przy realizacji bonów. W komentarzach wyraźnie widać, że temat budzi ogromne emocje – i wcale nie chodzi tylko o rodziny z trudną sytuacją finansową, ale też o te zamożniejsze.
Na co faktycznie wydawane jest 800+?
Jak podaje Infor, lista wydatków dorosłych jest długa: nowy iPhone, laptopy, botoks, nowe ubrania, raty kredytów, a nawet kolejne zwierzęta domowe. Tylko 30-35% pieniędzy trafia realnie do dzieci – reszta zasila budżety dorosłych. Te dane wywołały szok i falę komentarzy.
W praktyce bony rodzinne miałyby być wykorzystywane tylko w sklepach sprzedających żywność, ubrania, artykuły szkolne czy wyprawki. Możliwe byłyby też płatności za obiady w szkole czy zajęcia dodatkowe. Według niektórych rodziców to właśnie taki system byłby rzeczywistą pomocą dla dzieci.
Prawo i propozycje zmian: co na to ustawa i eksperci?
Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (Dz.U. z 2024 r. poz. 1576) wyraźnie wskazuje, że celem świadczenia 800+ jest pokrycie wydatków związanych z wychowywaniem dziecka – opieką i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych. Senator Halina Bieda podczas debaty zwracała uwagę, że waloryzacja świadczenia była potrzebna, ale być może należałoby je jeszcze podwyższyć, np. do 1100 zł. Równocześnie eksperci i rodzice zastanawiają się, czy bony rodzinne nie okazałyby się skuteczniejsze od gotówki.
Na razie zmiany są w fazie postulatów – nie zapadły żadne wiążące decyzje. Pomysł likwidacji programu 800+ i zastąpienia go bonami wywołał jednak burzę – zarówno w internecie, jak i wśród samych rodziców. Niektórzy uważają, że takie rozwiązanie zlikwiduje „dofinansowanie stylu życia dorosłych”, inni obawiają się powrotu do czasów kartek czy biurokratycznych trudności.
Co dalej? Czy czekają nas bony rodzinne zamiast 800+?
Debata trwa i nic nie jest jeszcze przesądzone. W praktyce moglibyśmy mieć do czynienia z bonami na konkretne zakupy i usługi, wzorowanymi na programach już istniejących w Polsce i innych krajach. Część rodziców postuluje też podwyżkę samego świadczenia do 1100 zł i regularną waloryzację. Decyzje należą do ustawodawców – a rodziny, jak widać, nie pozostają wobec tematu obojętne.
Źródło: Infor
Zobacz także: Dodatkowe 620 zł dla ucznia nawet przez 10 miesięcy. Większość rodziców nie wie o tym zasiłku