Darmowe obiady dla wszystkich dzieci w szkołach. „Zdecydowanie i mocno – tak”
Temat bezpłatnych posiłków w szkołach wraca do debaty publicznej z nową siłą i zyskuje zaskakująco szerokie poparcie. W tle jest nie tylko kwestia finansów, ale też pytanie o to, jak polska szkoła radzi sobie z rosnącymi różnicami między uczniami.

Adrian Zandberg w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET jednoznacznie opowiedział się za wprowadzeniem darmowych obiadów w szkołach podstawowych. Na pytanie prowadzącego: „Czy obiady w szkołach podstawowych powinny być darmowe?”, polityk odpowiedział: „Jednoznacznie, zdecydowanie i mocno – tak”.
Podkreślił przy tym, że ciepły posiłek w szkole powinien stać się standardem, bo jest „absolutnym minimum” w zapewnianiu dzieciom bezpiecznych warunków do nauki. W jego ocenie to narzędzie do zmniejszania nierówności edukacyjnych.
Darmowe obiady w szkołach podstawowych a nierówności edukacyjne
Współprzewodniczący Razem argumentował, że dostęp do posiłku w szkole bez opłat ma znaczenie nie tylko zdrowotne, ale też edukacyjne. Jego zdaniem dzieci wchodzące do szkoły z pustym brzuchem startują z gorszej pozycji niż uczniowie z rodzin zamożniejszych. To przekłada się na koncentrację, wyniki w nauce oraz poczucie bezpieczeństwa w środowisku szkolnym. Zandberg ocenił, że obecne różnice w dostępie do żywienia szkolnego pogłębiają podziały, które „rozrywają dziś polską szkołę”.
„Dzieciak, który idzie do szkoły z pustym brzuchem i ten, który wychowuje się w zamożnej rodzinie, mają zupełnie inne szanse już na starcie. Szkoła nam się rozjeżdża” − zaalarmował polityk.
W Polsce funkcjonują programy dofinansowujące posiłki dla części uczniów, głównie w oparciu o kryteria dochodowe. Najważniejszy z nich to rządowy program „Posiłek w szkole i w domu”. W praktyce oznacza to, że wsparcie trafia do rodzin spełniających określone warunki, a pozostali rodzice opłacają obiady samodzielnie. Propozycja powszechnych darmowych obiadów ma zlikwidować podział na dzieci korzystające z pomocy i te, które za posiłki płacą, wprowadzając jedno rozwiązanie dla wszystkich uczniów szkół podstawowych.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Koszt programu i możliwe źródła finansowania
W rozmowie na antenie Radia ZET Zandberg przedstawił szacunki kosztów wprowadzenia bezpłatnych obiadów dla wszystkich dzieci w szkołach podstawowych. Według niego program miałby kosztować ok. 6 mld zł rocznie. Dopytywany o źródła finansowania, wskazał sektor bankowy, finansowy oraz podatek korporacyjny jako miejsca, z których państwo mogłoby pozyskać dodatkowe środki. Jednocześnie zaznaczył, że w jego opinii obecny rząd nie wykazuje woli politycznej, żeby taki mechanizm wprowadzić.
Polityk podał też orientacyjny termin możliwej realizacji programu. Według niego realnym momentem wdrożenia darmowych obiadów byłby styczeń 2027 roku. Wskazał przy tym, że projekt wymaga konsekwentnych działań legislacyjnych oraz decyzji politycznych na szczeblu rządowym i samorządowym.
Warto odnotować, że pomysł cieszy się wysokim poparciem społecznym. W sondzie przeprowadzonej przez radiozet.pl za darmowymi obiadami opowiedziało się 63 proc. głosujących.
Darmowe obiady dla uczniów: skandynawskie rozwiązanie jako punkt odniesienia
Zandberg odwołał się do rozwiązań skandynawskich, gdzie bezpłatne posiłki w szkołach są powszechnym standardem. Takie systemy funkcjonują m.in. w Finlandii i Szwecji. W tych krajach darmowy ciepły obiad jest elementem polityki wyrównywania szans edukacyjnych i traktuje się go jako część podstawowej infrastruktury szkolnej.
„To dobre, skandynawskie rozwiązanie, które działa po drugiej stronie Bałtyku i należy z niego w Polsce skorzystać” − zaznaczył polityk.
Porównanie z modelami północnej Europy ma podkreślać, że rozwiązanie jest praktyczne, sprawdzone oraz możliwe do wprowadzenia w różnych systemach edukacji. Według lidera Razem Polska powinna skorzystać z tych doświadczeń, bo podobne mechanizmy ograniczają wykluczenie i poprawiają warunki nauki dzieci niezależnie od sytuacji materialnej rodziny.
W polskich realiach problemem pozostają różnice w organizacji stołówek, koszty żywienia zależne od gmin oraz rosnące ceny. W części szkół stołówki prowadzone są na miejscu, w innych korzysta się z cateringu, co wpływa na opłaty dla rodziców. Dyskusja o darmowych obiadach dotyka więc nie tylko samego finansowania, ale też sposobu organizacji żywienia w szkołach.
Wypowiedź Adriana Zandberga oraz reakcje społeczne pokazują, że temat bezpłatnych posiłków w szkołach podstawowych staje się jednym z ważniejszych wątków rozmowy o edukacji. Propozycja ma być odpowiedzią na nierówności, które widoczne są już na poziomie codziennych warunków nauki. W najbliższych miesiącach okaże się, czy pomysł trafi na ścieżkę legislacyjną, a jeśli tak, w jakim kształcie i z jakim harmonogramem.
Źródło: Radio Zet
Zobacz także: 6 rzeczy, które możesz powiedzieć dziecku zamiast „uspokój się”. Emocje natychmiast opadną