Gdy stołówka staje się polem walki. „Płacę czesne, a moje dziecko jest traktowane jak odrzutek”
Kolejny raz polityczne przepychanki przysłoniły to, co najważniejsze: zdrowie, bezpieczeństwo i dobro dzieci.

21 stycznia 2026 r. w Sejmie odbyło się kluczowe, drugie czytanie projektu tzw. ustawy posiłkowej, która miała pomóc dzieciom wymagającym specjalistycznego żywienia – szczególnie tym z celiakią. W posiedzeniu uczestniczyli przedstawiciele Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży, Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Edukacji i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Posłowie, rodzice i eksperci liczyli na realną zmianę, jednak polityka zdominowała dyskusję. W efekcie projekt ustawy został odrzucony i wrócił do Marszałka Sejmu.
„Po raz kolejny okazało się, że w sejmowych przepychankach najłatwiej zapomnieć o tych, którzy głosu nie mają – o dzieciach” – informuje w materiale prasowym Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej.
Tysiące rodzin są pozostawione same sobie
Szacuje się, że aż 8% dzieci w Polsce, czyli prawie pół miliona, cierpi na choroby wymagające specjalnej diety. W tej grupie znajduje się ponad 51 tysięcy dzieci z celiakią. Dla nich dieta bezglutenowa to nie wybór, a konieczność – warunek zdrowia i prawidłowego rozwoju.
Z danych Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej wynika, że w polskich żłobkach, przedszkolach i szkołach blisko 90% dzieci z celiakią nie otrzymuje ciepłych posiłków. – Według ankiety przeprowadzonej wśród rodziców dzieci na diecie bezglutenowej, około 70% dzieci nie ma zapewnionych posiłków w przedszkolach. To rodzice muszą je codziennie dostarczać do placówek – mówi Małgorzata Źródlak, prezeska Stowarzyszenia.
Wykluczenie, samotność i brak ciepłego posiłku
– Dzieci z celiakią często nie jedzą ciepłego posiłku przez wiele godzin, czasem samotnie jedzą swoje kanapki, podczas gdy ich koledzy są na obiedzie w stołówce. To nie tylko problem żywieniowy – to wykluczenie społeczne, stres, poczucie inności i realne zagrożenie zdrowia – dodaje Małgorzata Źródlak.
Rodzice, prosząc o dostosowanie posiłków dla swoich dzieci, napotykają na opór i brak empatii ze strony szkół. Te smutne wnioski potwierdzają słowa mam, podopiecznych Stowarzyszenia.
– Na prośbę o zapewnienie synowi posiłków pani dyrektor nie chciała nas nawet wysłuchać. Mimo zgody prezydenta miasta szkoła odmówiła. Syn bardzo chce chodzić na obiady z klasą. To nie jest lot w kosmos – to kwestia dobrej woli – mówi jedna z mam.
Inna podaje kolejny dowód wykluczania dzieci z celiakią z życia społecznego: – Brak możliwości zapewnienia bezglutenowego wyżywienia na obozie językowym wyeliminował mojego syna z wyjazdu, który był nagrodą za wygrany konkurs.
System nie działa – rodzice przejmują pełną odpowiedzialność
W obecnym systemie to rodzice przejmują całą odpowiedzialność za żywienie dzieci. Niestety, ale dotyczy to również placówek prywatnych. – Muszę zapewnić cztery posiłki dziennie, w tym dwudaniowy obiad, bo kuchnia nie będzie gotować osobno. Mam gotować w czasie pracy i dostarczać jedzenie godzinę przed obiadem. Płacę wysokie czesne, a moje dziecko jest traktowane jak odrzutek – żali się kolejna mama.
Brakuje przeszkolonego personelu i odpowiednich procedur zapobiegających zanieczyszczeniom posiłków glutenem. To powoduje, że dzieci zaczynają się czuć, że ich potrzeby żywieniowe – a w efekcie one same – są problemem, kłopotem, którego w dodatku nie da się rozwiązać.
Każdy dzień zwłoki to dzień, w którym dzieci są dyskryminowane
Odrzucenie projektu ustawy w drugim czytaniu to nie abstrakcyjna decyzja polityczna. To jasny komunikat dla rodziców, że to na nich przerzuca się całą odpowiedzialność – a nie na wadliwy system. Jak mówi Małgorzata Źródlak, rodzice dzieci z celiakią i innymi chorobami dietozależnymi nie domagają się specjalnych przywilejów, a równego traktowania i możliwości zjedzenia bezpiecznego dla nich ciepłego posiłku razem z rówieśnikami.
– Niechęci do zajęcia się potrzebami tej grupy dzieci nie można tłumaczyć brakiem pieniędzy. Mamy świetne przykłady placówek, w których dzieci z celiakią są bezpiecznie żywione, szkolimy kuchnie szkolne i przedszkolne od lat. I wiemy, że kluczem do bezpiecznej kuchni wcale nie są milionowe nakłady, ale chęci, otwarta głowa oraz empatia, czego czasem brakuje rządzącym – podkreśla prezeska Stowarzyszenia.
źródło: materiały prasowe Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, celiakia.pl
Zobacz także: „Dziecko to nie śmietnik na dobre uczynki”. Dietetyczka radzi, jak reagować na słodycze od dziadków