Reklama

Kupowanie rzeczy z drugiej ręki nikogo już specjalnie nie dziwi. Vinted, instagramowe sklepy z odzieżą vintage czy lokalne second-handy sprawiły, że „ubrania po starszym bracie”, synonim biedy lat 90., przestał być obciachem. Za zakupami używanych przedmiotów idzie większa świadomość: etyczna, ekologiczna, finansowa.

Problem pojawia się, gdy rzecz z drugiego obiegu ma trafić nie w nasze, a w cudze ręce: przyjaciółki, wujka, dziecka.

Bo prezent – w powszechnym odczuciu – powinien być nowy. Pięknie zapakowany. Z metką, choć widoczną na niej cenę lepiej zamazać.

„Dla mnie to normalne. Dla mojej siostry – nie do przyjęcia”

Do naszej redakcji napisała Justyna, mama 5-letniej dziewczynki. Przyznała, że regularnie kupuje córce używane zabawki – głównie klocki magnetyczne, pomoce edukacyjne i rzeczy w stylu Montessori. Szuka modeli dobrej jakości, kompletnych, w bardzo dobrym stanie.

„Nie widzę sensu kupowania wszystkiego nowego – dzieci szybko tracą zainteresowanie, a ceny potrafią być absurdalne” – tłumaczy.

I dodaje coś, co dla wielu osób może być zaskakujące: zdarza jej się wręczać takie rzeczy jako prezent. Tak będzie też teraz – na Zajączka przygotowała dla córki zestaw Lego. To będą jej pierwsze klocki tej marki. Jak nowe. Problem pojawił się, gdy wspomniała o tym siostrze.

„Zareagowała bardzo emocjonalnie – było w tym zdziwienie, ale też coś w rodzaju obrzydzenia. Jakby używana zabawka z definicji była gorsza albo niehigieniczna” – pisze Justyna.

Prezent to nie metka

Najlepszy prezent to ten od serca. Ten wybrany z myślą o konkretnej osobie, dopasowany do jej gustu, potrzeb, wrażliwości, poczucia estetyki. To, gdzie został zakupiony, powinno zejść na dalszy plan. Te same zasady obowiązują w przypadku dzieci.

Dobrze wybrana zabawka – nawet używana – może dać dziecku więcej niż nowy, przypadkowy gadżet. Zwłaszcza jeśli jest zadbana, kompletna i dopasowana do wieku oraz potrzeb.

Dlaczego warto kupować zabawki z drugiego obiegu?

  • są tańsze – więc możesz pozwolić sobie na lepszą jakość,
  • uczą dziecko niemarnowania i szacunku do przedmiotów,
  • wspierają ekologię – ograniczają ilość odpadów,
  • często są solidniejsze niż nowe, masowo produkowane zabawki,
  • są wykonane z lepszych i bezpieczniejszych materiałów niż nowe zabawki z platform typu Temu albo Shein,
  • można je później odsprzedać lub przekazać dalej,
  • pomagają kupować bardziej świadomie, a nie impulsywnie.

Historia Justyny pokazuje jedno – zmiana już się dzieje, ale nie wszędzie w tym samym tempie. I być może największym wyzwaniem nie jest samo kupowanie używanych rzeczy, tylko przełamanie myślenia, że prezent bez metki jest „gorszy”.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Zapytałam AI o najgorszą bajkę dla dzieci – wskazała tylko jedną. „Rodzi problemy wychowawcze”

Reklama
Reklama
Reklama