Reklama

Rodzice w Polsce coraz częściej angażują się w konkursy szkolne bardziej niż ich dzieci. Zamiast okazji do wspólnej zabawy i rozwoju kreatywności, konkursy plastyczne czy tematyczne stają się polem rywalizacji dorosłych. Dzieci, choć oficjalnie są uczestnikami, często stoją z boku i patrzą, jak ich prace przejmują rodzicielskie ambicje.

W szkole lub przedszkolu pada hasło: „proszę wykonać kartkę świąteczną” albo „konkurs na najpiękniejszy portret osoby XYZ”. Dla wielu rodziców jest to sygnał do akcji – przygotowują materiały, wymyślają koncepcje, wykonują projekty, byle dzieło ich pociechy wypadło najlepiej na tle innych. Niejednokrotnie to dorosły kończy prace do późna w nocy, a dziecko? Dziecko się nudzi i powoli wycofuje się z twórczej zabawy, którą zastępuje presja i ambicje dorosłych.

Konkursy szkolne – przykłady absurdalnej rywalizacji i reakcje rodziców

Wśród prac konkursowych pojawiają się przykłady, które budzą emocje i… ogromny niesmak. Na konkurs wielkanocny dzieci przynoszą naturalnej wielkości baranki wykonane metodą quillingu – podpisane jako dzieło czterolatka. Obok stoją ręcznie plecione kosze wiklinowe z wyposażeniem wyszytym włóczką – podobno praca pięciolatki. Jest też serwetka wydziergana szydełkiem, podpisana imieniem trzylatki. Pytanie, ilu dorosłych uwierzyłoby, że dzieci w tym wieku są w stanie samodzielnie wykonać takie prace?

Rodzice przyznają, że trudno im wytrzymać tę presję. Jedna z matek relacjonuje, jak z własną córką przygotowały kartkę na konkurs: pianka, filc, piórka, żonkile, jajko – radosna twórczość pięciolatki skończyła się barankiem z żonkilami. Jednak na tle dzieł innych rodziców ich praca wyglądała skromnie, wręcz niedopracowanie, budziło wstyd i poczucie wykluczenia.

Mniej radości i nauki dla dzieci

Przejęcie konkursów przez rodziców ma swoje konsekwencje. Dzieci tracą motywację do samodzielnej pracy, nie uczą się kreatywnego myślenia ani odpowiedzialności za własne działania. Zamiast dobrej zabawy i dumy z własnych osiągnięć, pojawia się zniechęcenie, a czasem nawet wstyd. Zamiast wspierać naturalny rozwój, konkursy szkolne bywają dziś narzędziem rywalizacji dorosłych, którzy chcą się wykazać na forum innych rodziców.

Wielu uczestników internetowych dyskusji potwierdza, że problem dotyczy nie tylko jednej placówki. Sytuacja jest powszechna w polskich szkołach i przedszkolach. Rodzice, którzy oddają dzieciom pełną swobodę, nierzadko czują się osamotnieni – ich dzieci, prezentując własnoręcznie wykonane prace, odstają od reszty, którą przygotowali dorośli.

Czy konkursy szkolne mogą jeszcze bawić i uczyć dzieci?

Wielu rodziców, którzy uczciwie pozwalają dzieciom tworzyć prace, staje dziś przed trudnym wyborem: wspierać własną pociechę w jej twórczych próbach, czy poddać się presji i samemu przejąć stery? Odpowiedź wydaje się prosta, lecz wymaga odwagi i zmiany mentalności całej społeczności szkolnej.

Potrzeba odwagi, by pozwolić dzieciom być sobą: robić baranki z żonkilami w nietypowych miejscach, kurczaczki w niedoskonałych skorupkach, zające z krzywym oczkiem. To przecież ich świat – świat dziecięcej wyobraźni i nauki przez zabawę, a nie pokaz możliwości rodziców.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Nauczycielka: „Rodzice zapominają o najważniejszym. Niektórzy czekają przed przedszkolem o 6:45”

Reklama
Reklama
Reklama