Reklama

Z komunikatu MEN wynika, że około 600 szkół w Polsce zostało zmuszonych do zawieszenia zajęć stacjonarnych lub przejścia na nauczanie zdalne. Powodem są wyjątkowo trudne warunki pogodowe, które sparaliżowały transport w wielu regionach kraju. Władze podkreślają, że była to jedyna możliwa decyzja mająca na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczniom i nauczycielom.

Szkoły dotknięte problemem znajdują się w czterech województwach: kujawsko-pomorskim, lubuskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. MEN zaznacza, że placówki same podejmują decyzję o formie nauczania – część całkowicie zawiesiła lekcje, inne przeszły na tryb zdalny.

Gołoledź uniemożliwiła uczniom dotarcie do szkół

Główną przyczyną chaosu w oświacie jest intensywna gołoledź, która utrudniła lub wręcz uniemożliwiła uczniom dotarcie do szkół. W wielu miejscach drogi są śliskie, a komunikacja publiczna działa z dużymi opóźnieniami. Niektórzy uczniowie nie mogli nawet opuścić domów, szczególnie w obszarach wiejskich i peryferyjnych.

Zjawiska atmosferyczne, jak marznące opady czy oblodzenia, są nie tylko powodem trudności w dotarciu na lekcje, ale też stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego.

Najtrudniejsza sytuacja w Wielkopolsce – ponad 100 szkół zamkniętych

Województwo wielkopolskie zostało szczególnie mocno dotknięte problemem. Według danych MEN w regionie tym zajęcia nie odbyły się w 245 szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. W samym centrum województwa ponad 100 szkół całkowicie zawiesiło lekcje.

Niektóre placówki zdecydowały się jedynie na skrócenie dnia nauki – odwołując pierwsze 2–3 lekcje. Jednak w większości przypadków podjęto decyzję o zawieszeniu zajęć na cały dzień. Taka sytuacja wymusza na uczniach, nauczycielach i rodzicach elastyczność i szybkie dostosowanie się do nowych okoliczności.

Ostrzeżenia IMGW i alerty RCB w całej Polsce

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wydał ostrzeżenia I i II stopnia dla północno-wschodniej Polski. Główne zagrożenia to marznące opady deszczu, które powodują gołoledź, oraz gęste mgły i oblodzenia nawierzchni dróg i chodników.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do mieszkańców odpowiednie alerty ostrzegawcze. We wtorek 27 stycznia ostrzeżenia IMGW zaczęły obowiązywać od godziny 19 i objęły dziewięć województw. Z danych wynika, że przeważający obszar kraju znajduje się w strefie podwyższonego ryzyka pogodowego.

Edukacyjny paraliż – czy to dopiero początek?

Eksperci alarmują, że obecna sytuacja może nie być jedynie jednorazowym incydentem. Zimowa aura wciąż nie odpuszcza, a kolejne dni mogą przynieść dalsze pogorszenie warunków na drogach. Jeśli opady marznącego deszczu się utrzymają, więcej szkół może być zmuszonych do wprowadzenia nauczania zdalnego.

Rodzice i nauczyciele z niepokojem śledzą prognozy pogody oraz komunikaty MEN. Wprowadzenie zdalnego nauczania w środku roku szkolnego to ogromne wyzwanie logistyczne, zarówno dla szkół, jak i dla rodzin.

Mama 12-latka, z którą rozmawiałam, przyznała, że komunikat o zawieszeniu lekcji pojawił się w ostatniej chwili, a całą sytuację podsumowuje jednym słowem: „chaos”.

Niepewność związana z pogodą powoduje napiętą atmosferę w środowisku edukacyjnym. Uczniowie i nauczyciele muszą być gotowi na szybkie zmiany trybu pracy, co negatywnie wpływa na ciągłość nauki oraz stabilność procesu dydaktycznego.

Źródła: portalsamorzadowy.pl, polskieradio24.pl

Zobacz także: MEN: koniec legginsów i opadających spodni w szkołach. „Nauczycielom już puszczają nerwy”

Reklama
Reklama
Reklama