Reklama

Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza wprowadzić nowy system nauczania w szkołach podstawowych. Główne założenie reformy edukacji zakłada, że od klas IV do VI dzieci będą miały trzy godziny tygodniowo przedmiotu „przyroda”.

Biologia i geografia pojawią się dopiero w klasach VII i VIII. Według MEN taka zmiana ma przygotować uczniów do życia i ułatwić naukę. Jednak rodzice i eksperci zastanawiają się, czy to naprawdę dobra droga.

Rzecznik Praw Dziecka alarmuje: zmiany mogą pogłębić nierówności wśród uczniów

Rzecznik Praw Dziecka, Monika Horna-Cieślak, wyraziła poważne obawy wobec propozycji MEN. Według niej reforma edukacji jest zbyt ogólna, a jej zapisy mogą być różnie interpretowane w poszczególnych szkołach. Najbardziej narażone na skutki tych zmian są dzieci neuroatypowe oraz uczniowie wrażliwi, którzy mogą mieć trudności z przyswajaniem dużych partii materiału naraz.

Rzecznik podkreśla, że nowy przedmiot „przyroda” to bardzo szeroki zakres treści, który może być zbyt dużym obciążeniem dla młodszych dzieci. Dodatkowo, ograniczenie biologii i geografii we wcześniejszych klasach może zatrzymać rozwój zainteresowań wielu uczniów.

Tydzień projektowy bez reguł – rodzice obawiają się o bezpieczeństwo i sprawiedliwość

Jedną z najgłośniejszych nowości w ramach reformy edukacji jest obowiązkowy, pięciodniowy tydzień projektowy dla uczniów klas IV–VIII. Chociaż idea nauki przez projekty brzmi ciekawie, rodzice i Rzecznik Praw Dziecka pytają: kto będzie czuwał nad bezpieczeństwem dzieci?

Reforma nie wyznacza minimalnej ani maksymalnej liczby dzieci w grupie, nie wiadomo też, jak będzie oceniana praca uczniów ani jakie wsparcie otrzymają dzieci z orzeczeniami o specjalnych potrzebach. Rzecznik podkreśla, że brak jasnych zasad grozi nierównym traktowaniem i zwiększa ryzyko wypadków w szkole.

Nowa edukacja obywatelska bez praw dziecka? To poważny błąd

Kolejnym kontrowersyjnym punktem reformy edukacji jest nowy przedmiot – edukacja obywatelska. Rzecznik Praw Dziecka zauważa, że w jego programie brakuje treści dotyczących praw dziecka i sposobów ich ochrony.

Tymczasem szkoła powinna wspierać dzieci w poznawaniu ich praw i uczyć, jak z nich korzystać. Pominięcie tych treści w nauczaniu to – zdaniem Moniki Horny-Cieślak – poważny błąd, który uderza w dzieci zagrożone wykluczeniem. Rzecznik podkreśla, że państwo polskie ma prawny obowiązek przekazywania dzieciom tej wiedzy.

zmiany w szkole
Jedną z najgłośniejszych nowości w ramach reformy edukacji jest obowiązkowy, pięciodniowy tydzień projektowy dla uczniów klas IV–VIII, fot. AdobeStock/BalanceFormCreative

Reforma edukacji bez kontroli i ewaluacji – co, jeśli system się nie sprawdzi?

MEN nie przewiduje mechanizmów, które pozwoliłyby sprawdzić, jak nowy system nauczania wpływa na dzieci i szkoły. Rzecznik Praw Dziecka alarmuje: bez ewaluacji nie będzie można wyciągnąć wniosków ani poprawić błędów, jeśli te się pojawią. W efekcie szkoły zostaną same z problemami, a dzieci – zwłaszcza te słabsze i zagrożone wykluczeniem – mogą na tym stracić najwięcej. Rzecznik apeluje o wprowadzenie obowiązkowej oceny skutków reformy i możliwość jej korekty, jeśli zmiany okażą się szkodliwe.

Rodzice mają prawo pytać i domagać się jasnych odpowiedzi

Proponowana przez MEN reforma edukacji w polskich szkołach podstawowych wywołuje emocje i niepokój. Rodzice chcą mieć pewność, że ich dzieci otrzymają realne wsparcie, a system nie będzie tworzył nowych nierówności. Eksperci i Rzecznik Praw Dziecka podkreślają, że każda zmiana powinna być dobrze przemyślana, konsultowana z rodzicami i wprowadzana stopniowo, z myślą o bezpieczeństwie i dobru wszystkich uczniów.

Źródło: strefaedukacji.pl

Zobacz też: 7 ulg w PIT 2025, o których rodzice nie mają pojęcia. Pieniądze uciekają

Reklama
Reklama
Reklama