Nauczyciele pracują 18 godzin tygodniowo? Poseł wyliczył wszystkie obowiązki – można złapać się za głowę
O pracy nauczycieli krąży w Polsce wiele opinii, ale jedna z nich powraca wyjątkowo często. Wystarczy jednak przyjrzeć się bliżej codzienności szkolnej, żeby zobaczyć obraz zupełnie inny, niż wielu osobom się wydaje.

W debatach o edukacji pogląd, jakoby nauczyciele pracowali „tylko” 18 godzin tygodniowo, pojawia się niemal jak refren. Wystarczy jednak chwila rozmowy z kimkolwiek ze szkoły, żeby usłyszeć, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Niedawno zwrócił na to uwagę poseł i nauczyciel Marcin Józefaciuk, który w mediach społecznościowych rozpisał szczegółowo wszystkie obowiązki, jakie w praktyce wykonują pedagodzy.
Jego wpis szybko wywołał dyskusję, bo lista zadań okazała się znacznie dłuższa, niż wiele osób przypuszcza.
18 godzin pensum to nie cały etat nauczyciela
Największe nieporozumienie dotyczy samego pojęcia „18 godzin”. W potocznym rozumieniu bywa ono traktowane jako całkowity czas pracy nauczyciela. W rzeczywistości chodzi jednak o coś zupełnie innego.
18 godzin to tzw. pensum, czyli liczba godzin spędzonych bezpośrednio z uczniami na lekcjach. W zależności od stanowiska i typu szkoły może ono wynosić również 22, 25, a nawet 30 godzin.
Etat nauczyciela – tak jak w wielu innych zawodach – obejmuje natomiast około 40 godzin pracy tygodniowo. Problem polega na tym, że wiele obowiązków wykonywanych przez nauczycieli w praktyce wykracza poza ten czas.
I to właśnie o tej niewidocznej części pracy mówi się najrzadziej.
Lista obowiązków nauczyciela jest znacznie dłuższa
Marcin Józefaciuk w swoim wpisie w mediach społecznościowych przypomniał, że prowadzenie lekcji to tylko fragment szkolnej rzeczywistości. Każda godzina spędzona w klasie wymaga wcześniejszego przygotowania.
To oznacza planowanie zajęć, przygotowywanie materiałów, kart pracy czy prezentacji. Do tego dochodzi sprawdzanie klasówek, testów i prac domowych – często po godzinach, w domu.
Codzienność nauczyciela to także duża ilość dokumentacji. Wypełnianie dzienników, przygotowywanie sprawozdań, raportów i planów pracy stało się w ostatnich latach stałym elementem szkolnego systemu.
Lista obowiązków obejmuje również:
- zebrania z rodzicami i indywidualne konsultacje
- odpowiadanie na wiadomości i maile od rodziców
- dyżury podczas przerw
- udział w radach pedagogicznych i spotkaniach zespołów nauczycielskich
- przygotowywanie uczniów do konkursów i olimpiad
- prowadzenie kół zainteresowań i zajęć dodatkowych
Do tego dochodzą wydarzenia szkolne, które wymagają organizacji i obecności nauczycieli: akademie, uroczystości, festyny czy dni otwarte dla przyszłych uczniów.
W wielu szkołach nauczyciele organizują także wycieczki, zielone szkoły i wyjazdy edukacyjne, które często oznaczają kilkudniową opiekę nad uczniami – także wieczorami i w nocy.
Praca, której często nie widać
Jednak część obowiązków nauczyciela w ogóle nie pojawia się w oficjalnych zestawieniach. To codzienne sytuacje, które trudno wpisać w tabelki czy harmonogramy.
Rozmowy z rodzicami po godzinach, wiadomości wysyłane wieczorem, telefony dotyczące problemów wychowawczych czy nagłe sytuacje w klasie – wszystko to jest częścią pracy pedagogicznej.
Nauczyciele współpracują także z psychologami, poradniami psychologiczno-pedagogicznymi i innymi instytucjami wspierającymi uczniów. Często dokumentują trudne sytuacje wychowawcze, przygotowują opinie i uczestniczą w spotkaniach dotyczących konkretnych dzieci.
Poseł zwrócił uwagę, że w praktyce wiele z tych działań wykonywanych jest poza oficjalnymi godzinami pracy.
Szkoła funkcjonuje więc w dużej mierze dzięki pracy, która nie zawsze jest widoczna dla osób z zewnątrz.
Mit, który wciąż wraca
Dyskusja o czasie pracy nauczycieli pojawia się regularnie w przestrzeni publicznej. Mit o 18 godzinach tygodniowo bywa przywoływany jako argument w sporach o wynagrodzenia czy warunki pracy w oświacie.
Problem polega jednak na tym, że liczba ta nie oddaje pełnego obrazu.
Lekcja w klasie to tylko część procesu edukacyjnego. Za każdą z nich stoją godziny przygotowań, oceniania, rozmów i działań organizacyjnych.
Wpis Marcina Józefaciuka przypomniał o czymś, co wielu nauczycieli powtarza od lat: praca w szkole nie kończy się wraz z dzwonkiem.
A gdy spojrzy się na pełną listę obowiązków, łatwo zrozumieć, dlaczego tak wielu pedagogów mówi o pracy, która znacznie wykracza poza to, co widać w szkolnym planie lekcji.
Zobacz też: Nauczycielka po 25 latach w szkole: „Tej 1 rzeczy nigdy nie powiem rodzicom wprost”