Reklama

Bartosz Marczuk z Prawa i Sprawiedliwości podczas konwencji partyjnej w Katowicach przedstawił propozycję nowego programu wspierającego młode pary. Głównym elementem tej inicjatywy jest bon mieszkaniowy w wysokości 40 000 zł za zawarcie związku małżeńskiego lub narodziny pierwszego dziecka – w zależności od tego, co nastąpi wcześniej.

Na czym polega propozycja PiS 40 000 zł za ślub?

Program przewiduje też dalsze wsparcie: 60 000 zł za drugie dziecko i aż 100 000 zł za trzecie oraz każde kolejne.

Najważniejszym założeniem jest brak jakiegokolwiek kryterium dochodowego – oznacza to, że dopłata miałaby trafić do wszystkich par niezależnie od ich zarobków. Celem jest pomoc młodym w rozwiązaniu problemów mieszkaniowych, które mogą ich teraz powstrzymywać przed zakładaniem rodzin.

Dramatyczny spadek urodzeń. Polska w kryzysie demograficznym

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 roku w Polsce urodziło się około 252 tysiące dzieci. To o ponad 20 tysięcy mniej niż rok wcześniej i jednocześnie najgorszy wynik od czasów powojennych. Spadający współczynnik dzietności utrzymuje się już od trzech dekad, a liczba osób w wieku emerytalnym stale rośnie. Eksperci alarmują, że taka sytuacja stanowi poważne zagrożenie dla systemu emerytalnego i całej gospodarki.

Jednocześnie zmienia się struktura rodzin – w 2023 roku aż 29% dzieci urodziło się poza formalnym związkiem małżeńskim. Program dopłat miałby odwrócić ten trend i zachęcić młodych do legalizacji związków.

Bon mieszkaniowy bez limitu dochodów. Kto skorzysta?

Propozycja PiS zakłada, że wsparcie będzie przyznawane wszystkim młodym parom – niezależnie od tego, czy zarabiają minimalną krajową, czy znacznie więcej. Nie będzie stosowane żadne kryterium dochodowe. Środki mają być przeznaczone na cele mieszkaniowe – np. wkład własny przy zakupie mieszkania lub budowę domu.

Jak zaznaczono w opublikowanych założeniach programu, nie chodzi o finansowanie samego wesela, ale o realne ułatwienie startu w dorosłe życie i decyzji o posiadaniu dzieci.

Propozycja Bartosza Marczuka budzi spore emocje. Były wicepremier i poseł PiS, Henryk Kowalczyk, tak skomentował ten pomysł na antenie Radia Zet: „Warto by było. Oczywiście idea jest ekstra”. Dodał, że konieczne jest jednak dokładne przeliczenie skutków finansowych. Zaznaczył również, że „od małżeństwa zaczyna się staranie o dziecko”, wskazując na związek między legalizacją relacji a decyzją o powiększeniu rodziny.

ślub
Politycy chcą zachęcić młodych do zawierania małżeństw, fot. AdobeStock/micromonkey

Kiedy i czy w ogóle program wejdzie w życie?

Choć propozycja została zaprezentowana publicznie, nie padła żadna konkretna data jej wprowadzenia. Brakuje również szczegółowych warunków realizacji. Obecnie Prawo i Sprawiedliwość znajduje się w opozycji, co oznacza, że do wdrożenia programu konieczne byłoby poparcie ze strony rządzącej koalicji.

Na ten moment 40 000 zł za ślub pozostaje jedynie propozycją polityczną – elementem szerszej debaty o sposobach na kryzys demograficzny w Polsce. Program budzi skrajne emocje – jedni widzą w nim realną pomoc, inni pytają o jego efektywność i wpływ na finanse państwa.

Źródło: Radio Zet, Wprost

Zobacz też: Zajrzałam do grupy rodziców. To, co kupują dzieciom na święta, przeraża

Reklama
Reklama
Reklama