Reklama

Już od 1 kwietnia w polskich szkołach wprowadzona zostanie tzw. ocena funkcjonalna. To całkowita nowość, której celem nie jest sprawdzanie wiedzy dzieci, ale wczesne zauważenie problemów, z jakimi mogą się mierzyć w codziennym życiu szkolnym.

Nowa ocena funkcjonalna – o co chodzi w zmianach w szkołach od 1 kwietnia?

Takie podejście ma pomóc szybciej wesprzeć tych uczniów, którzy tego najbardziej potrzebują. Zmiany w szkołach od 1 kwietnia dotyczą wszystkich placówek w Polsce, a ich wdrażanie MEN zapowiada jako proces rozłożony w czasie, a nie rewolucję z dnia na dzień.

Kontrowersje i protesty przeciw nowej ocenie funkcjonalnej

Wprowadzenie nowej oceny wzbudziło niemałe emocje wśród rodziców, a przede wszystkim w środowisku Ordo Iuris. Prezes organizacji, Jerzy Kwaśniewski, oficjalnie zabrał głos w sprawie, ostrzegając przed nadmierną ingerencją szkoły w autonomię rodziny. Zwrócił uwagę, że w niektórych krajach skandynawskich negatywny profil funkcjonalny dziecka może być pretekstem do wszczynania postępowań ograniczających władzę rodzicielską. W polskiej debacie pojawiły się więc poważne obawy: czy ocena funkcjonalna to droga do inwigilacji rodzin?

MEN uspokaja – nie będzie kontroli w domach ani oceny rodziców

Ministerstwo Edukacji Narodowej odniosło się do tych zarzutów bardzo stanowczo. Rzeczniczka MEN, Ewelina Gorczyca, w oficjalnym komunikacie zapewniła, że ocena funkcjonalna nie oznacza kontroli w domach uczniów ani oceniania kompetencji wychowawczych rodziców. Nie wprowadza też nowego obowiązku dla nauczycieli – to nie kolejny system oceniania. MEN wyraźnie zaznacza, że korzystanie z narzędzi oceny funkcjonalnej jest całkowicie dobrowolne. To nie jest żaden obowiązek, lecz możliwość dodatkowego wsparcia dziecka.

szkoła
Wprowadzanie oceny funkcjonalnej będzie odbywać się stopniowo, fot. AdobeStock/Andrei Nekrassov

Czym naprawdę jest ocena funkcjonalna? Odpowiedź dla rodziców i nauczycieli

Ocena funkcjonalna, choć brzmi tajemniczo, jest po prostu uporządkowaniem działań, które wielu nauczycieli podejmowało już wcześniej. Chodzi o obserwowanie, jak dziecko radzi sobie w grupie rówieśniczej, jak przebiegają jego relacje z innymi, czy pojawiają się trudności edukacyjne, jak reaguje na wyzwania.

Do tej pory takie informacje często były zbierane w postaci luźnych notatek czy rozmów między nauczycielami. Teraz MEN chce, by te działania miały bardziej ustandaryzowaną, przejrzystą formę. Zmiany w szkołach od 1 kwietnia mają sprawić, że nauczyciele szybciej zauważą, kiedy dziecko potrzebuje pomocy.

Warto podkreślić, że wprowadzanie oceny funkcjonalnej będzie odbywać się stopniowo. Nie wszystkie szkoły i nie wszyscy nauczyciele od razu wprowadzą nową metodę. Ministerstwo uspokaja, że każdy rodzic ma prawo zapytać, w jakim zakresie szkoła korzysta z tej formy wsparcia oraz jak to może pomóc jego dziecku. To ważny moment dialogu – między nauczycielem, rodzicem i samym uczniem. Zmiany w szkołach od 1 kwietnia to nie tylko nowe przepisy, ale i szansa na lepsze rozpoznawanie potrzeb naszych dzieci.

Źródło: Dziennik

Zobacz też: Rodzice żądają świetlic otwartych do wieczora. „Nauczycielki i tak nie mają co robić”

Reklama
Reklama
Reklama