Reklama

W szkołach ma pojawić się ocena funkcjonalna – rozwiązanie, które MEN przedstawia jako narzędzie do wspierania dziecka i szybszego zauważania trudności, a nie kolejną formę odpytywania z wiedzy. Ocena ma być wdrażana stopniowo i co do zasady dobrowolnie. Jednocześnie resort doprecyzował ważny termin: od 1 września 2026 r. szkoła ma przygotować ocenę funkcjonalną ucznia, zanim poradnia psychologiczno-pedagogiczna wyda orzeczenie.

To nie kolejny stopień w dzienniku, tylko opis, jak dziecko radzi sobie na co dzień

Ocena funkcjonalna ma koncentrować się na tym, jak uczeń funkcjonuje w szkolnej rzeczywistości: nie tylko na wynikach, ale też na tym, co wpływa na naukę i samopoczucie. W praktyce chodzi o uporządkowaną obserwację oraz przygotowanie charakterystyki funkcjonowania ucznia.

Dla rodzica może to brzmieć znajomo, bo wiele szkół już dziś zbiera takie informacje w rozmowach, notatkach czy podczas spotkań zespołów nauczycielskich. Różnica polega na tym, że ma to przyjąć bardziej ustandaryzowaną formę – tak, by łatwiej było zauważyć, gdzie dziecko potrzebuje wsparcia.

Co może być brane pod uwagę w takiej ocenie:

  • relacje z rówieśnikami i to, jak dziecko odnajduje się w grupie,
  • zachowanie w klasie i w sytuacjach szkolnych,
  • trudności edukacyjne (np. z konkretnym przedmiotem),
  • zasoby i mocne strony, na których da się oprzeć dalszą pracę.

MEN wskazuje, że celem jest poprawa jakości kształcenia i lepsze dopasowanie działań szkoły do realnych potrzeb ucznia – zanim trudności urosną do poziomu, który będzie bardzo obciążający dla dziecka i rodziny.

Dobrowolnie teraz, ale z obowiązkiem w tle: kiedy ocena funkcjonalna ma być wymagana?

Najwięcej emocji budzi kwestia tego, czy ocena funkcjonalna stanie się kolejnym szkolnym obowiązkiem. Według zapowiedzi MEN narzędzia oceny funkcjonalnej mają być wykorzystywane dobrowolnie i nie mają być obowiązkowe.

Jednocześnie pojawia się ważny wyjątek, który rodzice dzieci korzystających ze wsparcia poradni powinni mieć na radarze. MEN wyjaśnia, że od 1 września 2026 r. szkoły będą zobligowane do przeprowadzania oceny funkcjonalnej ucznia przed wydaniem orzeczenia przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną. To oznacza, że w procedurze poprzedzającej orzeczenie szkoła ma przygotować opis funkcjonowania dziecka.

Warto też odnotować zmianę terminu: resort przesunął wprowadzenie rozwiązania z 1 kwietnia na 1 września 2026 r. W tle pojawiła się krytyka części środowisk prawicowych oraz części nauczycieli, którzy ocenę funkcjonalną odczytali jako dokładanie kolejnych zadań.

szkoła
Najwięcej emocji budzi kwestia tego, czy ocena funkcjonalna stanie się kolejnym szkolnym obowiązkiem, fot. AdobeStock/davit85

Co ma się dziać po diagnozie, żeby nie skończyło się na papierach?

Założenie jest takie, że rozpoznanie zasobów i trudności ma prowadzić do działań wspomagających – konkretnych, możliwych do zaplanowania w szkole.

Przykłady działań, które mogą wynikać z wniosków oceny funkcjonalnej:

  • gdy dziecko jest wykluczane przez grupę, szkoła może zaplanować działania integrujące całą klasę i wzmacniające relacje,
  • gdy uczeń ma trudności z nauką danego przedmiotu, można rozważyć inne metody nauczania i dostosowanie pracy na lekcji.

Z perspektywy rodzica to może być pomocne zwłaszcza wtedy, gdy ma się poczucie, że problem jest widoczny na co dzień, ale trudno go uchwycić w rozmowie w dwóch zdaniach. Uporządkowany opis funkcjonowania dziecka może ułatwić wspólne ustalenie, co szkoła jest w stanie zrobić „tu i teraz”, a co wymaga dodatkowego wsparcia.

Jednocześnie nie da się pominąć obaw nauczycieli o czas i formalności. Jeśli ocena funkcjonalna ma realnie służyć uczniom, będzie wymagała takiej organizacji, by nie sprowadzić jej do kolejnego obowiązku wykonywanego w pośpiechu, tylko do narzędzia, które faktycznie pomaga szybciej reagować.

Źródło: Dziennik

Zobacz też: Katalog kar za używanie telefonu w szkole. Nie będzie lekko

Reklama
Reklama
Reklama