Oddają dzieci do nocnego przedszkola w sylwestra, bo chcą się zabawić. „To powinna być norma”
Sylwestrowa noc od lat budzi emocje wśród rodziców. Do naszej redakcji napisała mama, która nie rozumie oburzenia wobec tych, którzy oddają dzieci do nocnego przedszkola, żeby spędzić wieczór poza domem.

List, który dotarł do naszej redakcji, bardzo nas poruszył. Autorka wyznała, że co roku wraz z mężem korzysta z oferty nocnego przedszkola i nie zamierza się tego wstydzić.
„Dlaczego mamy rezygnować z jednej nocy w roku?” – pyta czytelniczka
„Jestem mamą dwójki dzieci i uważam, że raz w roku mogę założyć sukienkę, umalować się i wyjść z domu bez wyrzutów sumienia” – zaczęła swój list, podkreślając, że opieka jest legalna, bezpieczna i prowadzona przez sprawdzone osoby.
Czytelniczka nie rozumie społecznego napiętnowania rodziców, którzy w sylwestra chcą pobawić się choć kilka godzin. „Słyszę, że matka powinna zostać z dzieckiem. A ja pytam: dlaczego? Przecież maluchy śpią o tej porze, a panie w przedszkolu organizują im świetną opiekę” – dodała. Jak podkreśla, w jej placówce sylwestrowa noc jest chętnie rezerwowana od lat, a miejsca znikają szybciej niż bilety na koncert.
Nocne przedszkola – potrzeba czy wygoda?
To właśnie to pytanie wywołuje wśród rodziców największe dyskusje. Jedni uważają, że nocna opieka to znak czasu i odpowiedź na potrzeby współczesnych rodzin. Inni twierdzą, że dzieci powinny spędzać tę noc z rodzicami, niezależnie od okoliczności. Autorka listu przywołuje jednak argument, który trudno zignorować: „Pracujemy ciężko cały rok. Każdy z nas zasługuje na chwilę odpoczynku. I nie mam poczucia, że krzywdzę dzieci, skoro rano budzą się uśmiechnięte.”
Nocne placówki nie są niczym nowym. W wielu krajach funkcjonują od dekad i pomagają rodzicom łączyć życie osobiste z zawodowym. W Polsce wciąż budzą kontrowersje, choć liczba chętnych rośnie każdego roku, szczególnie w okresie świąteczno-noworocznym.

„To powinna być norma, nie powód do wstydu”
Cytując kolejne zdanie z listu: „Nie oczekuję, że wszyscy będą robić to samo. Ale naprawdę nie rozumiem hejtu. To powinna być norma – możliwość wyboru bez krytyki.” Autorka podkreśla, że jej dzieci traktują sylwestrowe wyjście do nocnego przedszkola jak przygodę, a ona sama dzięki temu może zadbać o siebie i relację z partnerem.
Dyskusja, którą wywołał list, pokazuje jedno: rodzicielstwo wciąż jest oceniane surowo, zwłaszcza gdy dotyczy wolnego czasu dorosłych. A przecież – jak pisze czytelniczka – „szczęśliwy rodzic to lepszy rodzic”. Trudno odmówić jej racji, niezależnie od tego, jak spędzamy sylwestrową noc.
Zobacz też: Zapytałam AI o najgorszą bajkę dla dzieci – wskazała tylko jedną. „Rodzi problemy wychowawcze”