Pensja do 7000 zł dla kobiet wychowujących dzieci w domach. Matka: „Karmmy dalej patologię”
Gdy przeczytałam o projekcie złożonym do Kancelarii Prezydenta, długo siedziałam w ciszy. Poczułam coś między bezsilnością a złością. Właśnie ktoś uznał, że moja codzienna praca nie ma żadnej wartości.

Szanowna Redakcjo, piszę ten list jako matka trójki dzieci, ale też jako kobieta, która codziennie wstaje do pracy. Pracuję zawodowo, płacę podatki, odprowadzam składki, a po godzinach robię dokładnie to samo, co matki zostające w domu. Gotuję, sprzątam, pomagam w lekcjach, wożę na zajęcia, pilnuję zdrowia, ogarniam emocje. I kiedy słyszę, że ktoś chce płacić nawet 6999 zł kobietom za „wychowywanie dzieci w domu”, mam wrażenie, że ktoś robi ze mnie głupią.
Pensja za siedzenie w domu a zawodowa praca matek
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego państwo chce wynagradzać tylko jeden model macierzyństwa. Ten, w którym kobieta nie pracuje zawodowo. Czy moja praca jest mniej warta, bo robię ją po godzinach? Czy moje zmęczenie jest mniejsze, bo najpierw odsiedzę osiem godzin w pracy, a potem zaczynam drugi etat w domu?
Jeśli ja, żeby zarobić 7000 zł, muszę pracować, rozwijać się, brać na siebie odpowiedzialność i stres, to dlaczego ktoś inny ma dostać dokładnie te same pieniądze tylko dlatego, że został w domu. To nie jest sprawiedliwość społeczna. To jest policzek wymierzony kobietom, które próbują łączyć macierzyństwo z pracą.
Zobacz też: Nowe świadczenie dla matek: pensja do 6999 zł miesięcznie za wychowywanie dzieci w domu
Projekt wynagrodzenia dla matek wychowujących dzieci w domu
Ten projekt nie wspiera rodzin. On je dzieli. Dzieli matki na lepsze i gorsze. Na te, które „zasługują” na pensję, i te, które mają sobie radzić same. Co więcej, to rozwiązanie promuje bierność zawodową. Zamiast zachęcać do aktywności, daje sygnał: zostań w domu, państwo zapłaci.

Płacenie za wychowanie dzieci jest niesprawiedliwe
Wychowanie dzieci to odpowiedzialność rodziców, nie etat finansowany z budżetu. Jeśli zaczniemy płacić za bycie w domu, to gdzie będzie granica? Za gotowanie obiadu też będzie się należeć pensja? Za pranie, za pomoc w lekcjach także?
Jako matka czuję, że ten projekt to karmienie patologii. Utrwalanie przekonania, że nie trzeba nic robić, wystarczy mieć dzieci. A ja nie chcę takiego świata dla moich dzieci. Chcę świata, w którym praca się opłaca, wysiłek ma znaczenie, a matki są traktowane równo, niezależnie od tego, czy pracują w domu, czy poza nim.
Z poważaniem,
Matka trójki dzieci, która pracuje zawodowo
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: 1100 zł zamiast 800 plus: wypłaty już od stycznia. Trzeba spełnić kilka warunków