Popularny wśród rodziców trend to lekcja upokarzania. Eksperci ostrzegają przed FAFO
Nowy trend wychowawczy – FAFO – z pozoru wygląda niewinnie, może nawet zabawnie. Eksperci jednak ostrzegają: taki rodzaj „wychowania” może prowadzić do trwałych urazów i poczucia odrzucenia.

Ten trend zdobył popularność dzięki mediom społecznościowym. Skrót FAFO pochodzi od angielskiego „f*ck around and find out” i oznacza podejście, w którym dziecko ma doświadczyć konsekwencji swoich zachowań bez taryfy ulgowej. Dorośli nie ostrzegają dziecka przed konsekwencjami, a czasem wręcz celowo pozwalają, by maluch poczuł ich ciężar.
Przykłady? Głośno było o matce, która w odpowiedzi na bunt córki wyrzuciła jej iPada przez okno. Inna matka pozwoliła dziecku wyjść z domu, gdy to powiedziało, że nie chce już z nią mieszkać. Matka zamknęła przed maluchem drzwi i wpuściła go do domu dopiero wtedy, gdy zaczął płakać i błagać o wpuszczenie.
W przypadku starszych dzieci rodzice nie przypominają im o pracach domowych, terminie klasówek, spakowaniu drugiego śniadania czy stroju na WF.
Według zwolenników FAFO takie podejście ma nauczyć dziecko, że każda decyzja ma swoje konsekwencje. W związku z rosnącą popularnością tego terminu eksperci parentingowi zaczęli się zastanawiać, jak taka metoda wychowawcza może wpłynąć na dzieci.
Dlaczego FAFO parenting budzi tak duże kontrowersje?
FAFO jest kontrowersyjne, bo odcina się od tej czułości. To przeciwieństwo rodzicielstwa bliskości, które opiera się na próbie zrozumienia emocji dziecka, uznaniu ich i czułym poprowadzeniu malucha przez trudne momenty. Rodzicielstwo bliskości nie oznacza ochrony przed konsekwencjami za wszelką cenę, ale nauce, jak mądrze decydować.
Jak tłumaczy Sue Atkins, ekspertka parentingowa i propagatorka metody Montessori w Wielkiej Brytanii: „Wychowanie polega na pokazywaniu konsekwencji, ale FAFO parenting idzie o krok dalej – w stronę upokorzenia czy nawet strachu”.
„Rozbijanie iPada, zostawianie dziecka za drzwiami – to zachowania upokarzające i mogące budzić lęk. Moje pytanie brzmi: czego to dziecko się uczy? To lekcja, że siła jest po stronie tego, kto krzyczy najgłośniej i jest najsilniejszy” – dodaje.
Z kolei Oona Alexander, nauczycielka i mentorka rodziców, ostrzega, że trend FAFO niesie groźne przesłanie: „Rodzic poprzez swoje zachowanie mówi dziecku ‘sam się przekonaj, nie chce mi się już tłumaczyć’. Dziecko może poczuć się niekochane i opuszczone”.
Nauka konsekwencji bez żadnego wsparcia ze strony opiekunów może prowadzić do wstydu, poczucia odtrącenia i żalu wobec rodziców.
FAFO parenting – konsekwencje mogą być opłakane
Zdecydowana większość ekspertów podkreśla, że FAFO parenting może budować w dzieciach poczucie odrzucenia, warunkowej miłości i braku wsparcia emocjonalnego. Sue Atkins ostrzega: „Dziecko po latach nie będzie pamiętać, za co zostało ukarane, ale zapamięta emocje: strach, wstyd, smutek. Może też wyciągnąć wniosek, że miłość i bezpieczeństwo są uzależnione od posłuszeństwa”.
Oona Alexander przyznaje, że czasem dziecko powinno się zmierzyć z trudnością, ale tylko pod warunkiem wsparcia dorosłego. „Nie chodzi o wychowanie przez strach. Chodzi o to, by dziecko miało szansę uczyć się na błędach, ale czuło się bezpiecznie i kochane”.
Eksperci podkreślają, że trend jest odpowiedzią na frustracje rodziców związane z rodzicielstwem bliskości, które bywa błędnie rozumiane jako całkowity brak granic. Jednak przesunięcie się na drugi biegun, czyli surowość i upokorzenia, nie jest rozwiązaniem. Zamiast odchodzić od empatii, warto, jak mówi Sue Atkins, „uczyć konsekwencji, ale w sposób, który daje dziecku poczucie godności i szacunku”.
Źródła: lbc.co.uk, parents.com
Zobacz także: Metoda „1, 2, 3, ja czy ty” sprawdzi się, gdy dziecko nie słucha. Nie musisz podnosić głosu