Smutna prawda o zajęciach dodatkowych. Dzieci są przemęczone, a rodzice tracą fortunę
Nauczycielka z prywatnego przedszkola w Warszawie opisała nam smutny trend – rodzice masowo zapisują dzieci na kosztowne zajęcia dodatkowe, zupełnie nie licząc się z tym, czego chcą i potrzebują maluchy.

W prywatnych przedszkolach w Warszawie obserwujemy gwałtowny wzrost liczby zajęć dodatkowych dla najmłodszych. Nauczycielka z wieloletnim doświadczeniem opisuje sytuację, w której przedszkolaki, nawet już dwulatki, trafiają na szereg dodatkowych lekcji: od języków obcych (bo angielski już nie wystarcza), przez robotykę, szachy, balet, aż po rytmikę premium i medytację.
To wszystko prowadzone jest przez zewnętrzne firmy i wymaga od rodziców kolejnych opłat, które mogą sięgać nawet kilkuset zł miesięcznie ponad regularne czesne.
Dzieci nie mają szans na swobodę – nawet 2,5-latki mają zapełniony grafik
Zmiany wprowadzone od września 2023 roku dotyczą wszystkich grup przedszkolnych – także tych najmłodszych. Czas skupienia 2,5-letniego dziecka to maksymalnie 15 minut, a jednak uczestniczą one w zajęciach prowadzonych dokładnie tyle czasu, za pełną stawkę ponad 200 zł miesięcznie.
Nauczycielka z warszawskiego przedszkola zwraca uwagę, że maluchy szybko się wiercą i rozpraszają, bo ich układ nerwowy i możliwości koncentracji są na zupełnie innym etapie niż u starszych dzieci. Tymczasem codzienne dodatkowe aktywności sprawiają, że dzieciom brakuje najcenniejszego w tym wieku – beztroskiej zabawy i czasu na swobodny rozwój.
Rodzice chcą dobrze, ale efekt jest odwrotny
Rodzice, często z najlepszych intencji, zapisują dzieci na zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków, myśląc, że dają im szansę na lepszy start i wykorzystanie potencjału. Szczególnie silna jest ta tendencja w prywatnych placówkach, gdzie oczekiwania względem rozwoju są wyjątkowo wysokie.
Jednak – jak wskazuje nauczycielka – efekt jest odwrotny. Dzieci nie potrzebują trzech języków tygodniowo, robotyki czy godzin medytacji. Potrzebują nudy, ruchu, swobodnej zabawy i czasu z rodzicem. Przeładowany grafik sprawia, że są przemęczone, tracą naturalny rytm i spontaniczność.
Gdzie leży granica? Zajęcia dodatkowe a dobro dziecka
Słowa nauczycielki z prywatnego przedszkola w Warszawie to sygnał alarmowy: trend masowego zapisywania dzieci na zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków odbiera im dzieciństwo i przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Przedszkolaki są przemęczone, a rodzice – często nieświadomi skutków – tracą pieniądze i spokój.
Warto postawić na równowagę i zaufać naturalnym potrzebom dziecka, zamiast wypełniać mu czas od rana do wieczora kolejnymi, często kosztownymi zajęciami.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: Matka zdradziła sekret szkolnych konkursów. „Wystarczyło jedno spojrzenie na tablicę”