Reklama

Wyobraź sobie rolę concierge w dobrym hotelu. To osoba, która odpowie na każde pytanie, spełni każde życzenie, rozwiąże problem, zanim zdążysz go zauważyć. Teraz przenieś to na grunt rodzinny.

W trendzie concierge parenting rodzic robi bardzo podobne rzeczy: organizuje, pilnuje, reaguje, ułatwia i – co najważniejsze – często wyprzedza potrzeby dziecka.

Nie chodzi tu o zwykłą troskę. Raczej o sytuację, w której dziecko rzadko musi się naprawdę „pomęczyć”, żeby coś osiągnąć albo rozwiązać problem.

Jak wygląda concierge parenting w codziennym życiu?

Taki model wychowania przejawia się w drobiazgach, które wielu rodziców zna aż za dobrze:

  • pisanie do nauczyciela w imieniu dziecka,
  • przypominanie o każdej pracy domowej,
  • sznurowanie butów,
  • pilnowanie plecaka, stroju na WF, podpisanych zgód,
  • wchodzenie w konflikty rówieśnicze („już ja zadzwonię do mamy tego chłopca”),
  • poprawianie po dziecku rzeczy „żeby było szybciej i lepiej”,
  • organizowanie czasu co do minuty,
  • nieprzydzialanie obowiązków domowych,
  • wybieranie za dziecko ubrań czy dodatków do pokoju.

I nagle okazuje się, że dziecko ma wszystko dopięte na ostatni guzik… tylko nie do końca wie, jak zrobić to samodzielnie. Skąd się to bierze?

Nie z lenistwa dzieci. Concierge parenting często wynika z bardzo dobrych intencji: chcemy oszczędzić dzieciom stresu, chcemy, żeby miały łatwiej niż my, chcemy je chronić przed porażką. Żyjemy szybko, więc czasem łatwiej zrobić coś samemu, niż czekać, aż dziecko samo to zrobi.

Do tego dochodzi presja: szkoła, zajęcia dodatkowe, porównywanie się z innymi. W takim świecie łatwo wejść w tryb: pomogę, ogarnę, dopilnuję – żeby wszystko działało.

Dlaczego concierge parenting szkodzi?

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda świetnie: dziecko ma dobre wyniki, niczego nie zapomina, jest „zaopiekowane”.

Problem pojawia się później. Bo jeśli ktoś całe dzieciństwo nie musi sam rozwiązywać problemów, nie doświadcza konsekwencji swoich decyzji, niećwiczy samodzielności, to w pewnym momencie trafia na ścianę. I to często nagle – w starszych klasach, na studiach, w pracy.

Dzieci wychowywane w tym modelu mogą mieć trudność z:

  • radzeniem sobie z porażką,
  • podejmowaniem decyzji,
  • organizacją własnego czasu,
  • odpowiedzialnością za swoje działania.

Bo wcześniej ktoś zawsze był o krok przed nimi. To trochę tak, jakby całe życie jechały z kimś na rowerze… a potem nagle zostały same.

Trudna prawda dla rodziców: nie odbieraj dziecku odporności psychicznej

Najbardziej niewygodne w concierge parentingu jest to, że… łatwo się w nim odnaleźć. Czy da się znaleźć równowagę? Tak, ale to wymaga świadomego zatrzymania się.

Nie chodzi o to, żeby dziecko „rzucić na głęboką wodę”, ale o to, żeby stopniowo oddawać mu odpowiedzialność. Pozwolić dziecku zapomnieć, pozwolić popełnić błąd. Czasem oznacza to więcej chaosu, więcej frustracji… ale też więcej nauki.

Concierge parenting pokazuje coś ważnego: granica między wspieraniem a wyręczaniem jest bardzo cienka. I łatwo ją przekroczyć – szczególnie wtedy, gdy naprawdę zależy nam na dziecku.

Tylko że ostatecznie celem nie jest wychowanie kogoś, komu zawsze będzie wygodnie. Tylko kogoś, kto poradzi sobie wtedy, gdy wygodnie już nie będzie.

Zobacz także: To plaga w polskich domach. Konsekwencje są przykre i mogą się odezwać po latach

Reklama
Reklama
Reklama