W tej polskiej szkole zakazano korzystania z telefonów. „Uczniowie zaczęli ze sobą rozmawiać”
W czasach, gdy dzieci i nastolatki coraz częściej przypominają zombie – nieobecne duchem, bo wpatrzone w ekran smartfona – decyzja jednej ze szkół powinna wywołać gromkie brawa. A jednak: choć rodzice, nauczyciele i uczniowie zgodnie mówią, że zakaz używania telefonów w placówce działa, według niektórych zamiast zakazywać, należy edukować.

Szkoła bez telefonów – pionierskie rozwiązanie z Mielenka Drawskiego
W Szkole Podstawowej im. Orła Białego w Mielenku Drawskim (woj. zachodniopomorskie) wprowadzono zaskakujące rozwiązanie – uczniowie nie mogą korzystać ze smartfonów podczas lekcji. Po wejściu do budynku każdy z nich umieszcza swój telefon w specjalnej magnetycznej saszetce, która zostaje automatycznie zablokowana. Jak informuje „Fakt” , to pierwsza publiczna szkoła w Polsce, która zdecydowała się na tak radykalny krok.
System opiera się na prostym, ale skutecznym mechanizmie. Uczniowie, po przełączeniu telefonu w tryb samolotowy, wkładają urządzenie do magnetycznej saszetki. Następnie przechodzą przez specjalną bramkę przy wejściu do szkoły, która aktywuje blokadę.
Saszetka pozostaje zamknięta przez cały dzień, a uczniowie noszą ją w plecaku. Dostęp do telefonu odzyskują dopiero po przyłożeniu saszetki do bramki odblokowującej po zakończeniu zajęć. W sytuacjach wyjątkowych, jak nagłe problemy zdrowotne lub potrzeba kontaktu z rodziną, telefon można odblokować w sekretariacie.
Co mówią uczniowie i nauczyciele o nowym systemie?
Według relacji Anny Stolarczuk, trenerki ds. profilaktyki uzależnień i przeciwdziałania przemocy, uczniowie deklarują, że rozwiązanie „działa”. „Telefon przestał być rozpraszaczem, bo nie ma już pokusy sięgania do plecaka” – pisze ekspertka na swoim profilu na Facebooku.
Nauczyciele i rodzice również dostrzegają pozytywne zmiany – poprawę koncentracji, większą aktywność podczas przerw i lepsze relacje między uczniami. Szkoła bez telefonów staje się realnym przykładem innowacyjnych rozwiązań w edukacji.
Projekt nie został wdrożony w ramach żadnego rządowego programu ani unijnego dofinansowania. Zakup magnetycznych saszetek, z których każda kosztuje 80 zł, został w całości sfinansowany przez Radę Rodziców. Inicjatywa spotkała się z aprobatą zarówno dyrekcji, jak i rodziców. Szkoła Mielenko Drawskie zainspirowała się podobnymi rozwiązaniami, które od kilku lat funkcjonują w Wielkiej Brytanii.
Krytyka i plany zmian w skali ogólnopolskiej
Mimo pozytywnych opinii w środowisku szkolnym system wzbudza również kontrowersje. Krytycy wskazują na wysokie koszty oraz potencjalny „przerost formy nad treścią”. Według nich zamiast blokowania telefonów, lepszym rozwiązaniem byłaby edukacja cyfrowa i nauka świadomego korzystania z technologii.
Pod postem Stolarczuk nie zabrakło komentarzy, że taki zakaz to „idiotyzm” czy „skrajna głupota”, bo „telefon to narzędzie, a nie dzieło szatana”.
Pojawiają się także pytania o bezpieczeństwo dzieci w razie nagłych sytuacji – chociaż szkoła zapewnia możliwość odblokowania saszetek, nie wszyscy są do tego przekonani.
Ministerstwo Edukacji Narodowej rozważa wprowadzenie ogólnopolskiego zakazu używania smartfonów w szkołach. Politycy Koalicji Obywatelskiej zapowiadają prace nad nowelizacją przepisów, które umożliwią wdrożenie takich ograniczeń w całym kraju.
Zobacz także: „Drugiego dnia półkolonii syn wrócił do domu z płaczem. Nie puszczę tego płazem”
Źródła: fakt.pl, wiadomosci.pl.pl